Kiedy śmierć “staje za plecami”. O lęku egzystencjalnym i uzależnieniach
Czasem mam wrażenie, że to, co nazywamy codziennym niepokojem, ma swoje źródło w czymś o wiele głębszym — w tym cieniu, który Yalom nazywa lękiem przed śmiercią. Dla wielu z nas myśl o skończoności własnego życia jest jak zaproszenie do pokoju, którego drzwi od dawna były zamknięte. Cień ten nie zawsze wygląda jak strach — często jest raczej subtelnym brakiem spokoju, poczuciem, że nie jesteśmy tu na zawsze.
Lęk przed śmiercią to lęk przed własną nieobecnością, przed pustką, którą zostawimy po sobie. Nie jest to “strach przed czymś”, co można wskazać palcem — to raczej świadomość tego, że pewnego dnia nasze “ja” po prostu przestanie istnieć. Jako ludzie często podświadomie próbujemy uciec od tej myśli, zakopać ją pod warstwami zajęć, obowiązków, relacji, a także tych zachowań, które nazywamy uzależnieniami.
Nie chcę tu mówić o uzależnieniach tylko jako o problemie nałogowego picia, przeglądania mediów społecznościowych czy kompulsywnego grania — choć wszystkie to mogą być formy ucieczki. Chodzi mi o to, że wiele z naszych “ucieczek” ma w sobie ten mechanizm: zapełnić pustkę, zanim ta myśl o skończoności stanie się zbyt głośna.
Może dlatego uzależnienia nie zawsze zaczynają się od przyjemności. Często zaczynają się wtedy, gdy życie przestaje dawać poczucie pełni, a pojawia się uczucie, że coś nas przerasta — czasem nawet samo życie. Mechanizm jest prosty i podświadomy: zamiast skonfrontować się z lękiem, który nie ma “adresu”, znajdujemy coś, co go chwilowo zagłusza. Coś, co pozwala poczuć się lepiej tu i teraz, nawet jeśli potem konsekwencje wracają ze zdwojoną siłą.
Yalom pisze, że bycie świadomym swojej skończoności niekoniecznie musi być przekleństwem — może być też źródłem autentyczności i głębszego życia. Sama świadomość śmierci nie znika, ale może stać się katalizatorem tego, co naprawdę ważne.
W kontekście uzależnień warto zadać sobie pytanie: ile z naszego “zamiatania pod dywan” jest próbą uniknięcia tej konfrontacji z własną skończonością? Ile energii wkładamy w zachowania, które zapełniają czas, żeby nie musieć spojrzeć w oczy temu, co nieuchronne?
Nie chodzi o to, by teraz wszyscy rzucili się do medytowania nad śmiercią. Raczej o to, by dostrzec, że tam, gdzie pojawia się ogromna potrzeba ucieczki — może kryć się lęk tak fundamentalny, że nie potrafi jeszcze nazwać samego siebie.
Być może uzależnienie w takim ujęciu jest właśnie tym — nie tyle “odwrotem od życia”, co odwrotem od konfrontacji z jego granicą. A uzdrowienie zaczyna się nie od tłumienia lęku, lecz od odważnego, choć delikatnego spojrzenia w jego stronę.
Uzależnienie jako mechanizm regulacji emocji
Uzależnienie często postrzega się wyłącznie jako problem behawioralny – coś, co należy „naprawić” lub „wyeliminować”. Jednak głębiej pełni ono funkcję mechanizmu regulacji emocji, sposobu radzenia sobie z trudnymi doświadczeniami i niewygodnymi uczuciami.
Kiedy doświadcza się silnego stresu, lęku, smutku czy poczucia osamotnienia, psychika naturalnie szuka sposobów, aby zmniejszyć napięcie. W tym kontekście uzależnienie może działać jako forma dostosowania, która chwilowo odcina od bólu, napięcia lub poczucia zagrożenia, dając chwilową ulgę lub poczucie kontroli.
To, co kiedyś mogło być twórczą strategią radzenia sobie w trudnej sytuacji, z czasem staje się niekorzystne. Uzależnienie utrudnia życie w pełni, blokuje dostęp do własnych emocji i ogranicza możliwość doświadczenia satysfakcji z codziennych sytuacji. Mechanizm, który kiedyś chronił przed przeciążeniem emocjonalnym, obecnie ogranicza rozwój i poczucie bezpieczeństwa.
Zrozumienie uzależnienia w tym świetle pozwala zmienić podejście terapeutyczne – nie chodzi wyłącznie o walkę z nawykiem czy substancją, ale o towarzyszenie w odkrywaniu zdrowszych sposobów regulacji uczuć. Mogą to być techniki uważności, praca z ciałem, ekspresja emocji lub budowanie relacji wspierających poczucie bezpieczeństwa. Celem jest przywrócenie sprawczości i pełniejszego doświadczania życia „tu i teraz”.
Uzależnienie nie jest wyłącznie słabością charakteru, lecz odpowiedzią psychiki na trudne przeżycia. Rozumienie tego mechanizmu pozwala lepiej wspierać osoby zmagające się z uzależnieniem, pomagając stopniowo odnaleźć zdrowsze sposoby regulowania emocji i odbudowy życia.

